Bohaterowie w górach
Olbrzymie terytorium, jakie zajmuje Kanada, to problem nie tylko
w zagospodarowaniu terenu. To także problem dla historyków i geografów,
którzy ustalają nazwy jakże licznych naturalnych obiektów na tak
gigantycznym obszarze. Wiele lokalnych elementów krajobrazu otrzymało
swoje nazwy niejako mimochodem, często uwieczniając w ten sposób
lokalnych osadników lub stanowiąc odbicie lokalnych charakterystycznych
cech krajobrazu, otaczającej przyrody. Niekiedy jednak nazewnictwo
geograficzne kryje za sobą całkiem zaskakujące i nieoczekiwanie
ciekawe dzieje wydarzeń historycznych.
Niezwykle interesująca jest historia nazw ontaryjskich hrabstw,
z których - ku zaskoczeniu nie znających historii tej ziemi przybyszów
- aż dziesięć nosi nazwy hiszpańskie, chociaż jako żywo nikt tam
Hiszpanów na początku dziewiętnastego wieku nie widział. Skąd się
wzięły hiszpańskie nazwy wokół jeziora Simcoe, to osobna historia,
do której jeszcze powrócę. Dzisiaj chciałem zainteresować czytelników
dziejami górskich szczytów w łańcuchu Gór Skalistych. A także -
niecodziennymi losami tych nazw.
Niemal sto lat temu, w 1916 roku założyciel towarzystwa miłośników
gór w Kanadzie, Alpine Club of Canada, Arthur Wheeler zaproponował,
by szczyty tego łańcucha nazywać imionami wybitnych postaci z grona
dowódców wojskowych Aliantów w toczącej się właśnie I wojnie światowej.
Jednym z zadań Wheelera było opisanie terenu w rejonie jezior Kananaskis,
gdzie wytyczał on granicę między prowincjami Brytyjska Kolumbia
i Alberta, więc zwrócił się do ottawskiej komisji geograficznej,
by mógł nadać umieszczanym na mapach szczytom odpowiednie, patriotycznie
brzmiące nazwy. Należy pamiętać, że Kanada liczyła wówczas nie więcej
niż około ośmiu milionów ludności, z których czterysta tysięcy ochotników
wyruszyło na wojnę w Europie, na pomoc brytyjskiej Macierzy.
Komisja Geographic Board of Canada przyjęła sugestię Arthura Wheelera
i dzięki temu najwyższy szczyt w rejonie przełęczy Pallisera nosi
nazwę Sir Douglas, upamiętniającą marszałka Sir Douglasa Haiga,
a otaczające go niższe szczyty noszą do dzisiaj nazwy niższych rangą
generałów i admirałów. Inna grupa szczytów dostała imiona od nazw
brytyjskich okrętów uczestniczącej w wielkiej bitwie jutlandzkiej.
Początkowo, góry uczczono nazwiskami czterech generałów i dwóch
admirałów. Potem dopisano jeszcze generała Maude, który odniósł
serię zwycięstw nad wojskami Turcji, oraz kilku innych pomniejszych
rangą i zasługami dowódców. By nie pominąć innych członków Brytyjskiego
Imperium, nie zapomniano też o Australii i Afryce Południowej. I
tak trafiły na mapy Kanady nazwiska generałów Smutsa i Bridewooda.
Na własną górę zasłużył sobie nawet kanadyjski generał Henry Burstall,
którego imię nosi szczyt w rejonie Kananaskis, oraz trzej dalsi
generałowie Currie, Mercer i Turner, których nazwiska ozdobiły szczyty
na terenie parku narodowego Banff.
Nie zapomniano także o przedstawicielach aliantów. Dwa szczyty
w Brytyjskiej Kolumbii noszą nazwy od nazwisk dowódców włoskich,
a kilka dalszych jest wyrazem uznania dla dowódców francuskich.
Niestety, dość niefortunnie jeden z nich ozdobiono nazwiskiem generała
Petaina, co w ponad dwadzieścia lat później przyprawiło komisję
o spore zakłopotanie, gdy stanął on na czele kolaboranckiego rządu
Francji. Nie zdecydowano się jednak na zmianę nazwy nawet wówczas,
gdy po wojnie francuski sąd skazał marszałka Petaina na śmierć za
kolaborację. Do dzisiaj na mapach Brytyjskiej Kolumbii, w rejonie
parku prowincyjnego Elk Lakes widnieje szczyt Mount Petain, a na
dodatek lodowiec Petain Glacier i rzeka Petain Creek.
Nawet marszałek Putnik z Serbii trafił na mapy łańcucha Gór Skalistych,
a belgijski generał na mapę parku narodowego Banff. Jeden ze szczytów
miał też nosić nazwisko rosyjskiego dowódcy, Wielkiego Księcia Mikołaja,
ale zarzucono ten pomysł na wieść o abdykacji cara i bolszewickiej
rewolucji 1917 roku.
W okresie II wojny światowej komisja postępowała już z większą
ostrożnością. Odnotowano tylko dwie fale okolicznościowego nazewnictwa.
Pod koniec 1944 roku komisja postanowiła uhonorować w ten sposób
liderów Wielkiej Trójki i trzy wysokie szczyty w rejonie Peace River
nazwano Peak Churchill, Mount Roosevelt oraz - niestety - Mount
Stalin.
Nieco ponad rok później premier Mackenzie King postawił uhonorować
składającego wizytę w Kanadzie naczelnego dowódcę wojsk alianckich
w Europie, generała Eisenhowera. Premier wydał polecenie komisji,
by przemianowano z tej okazji znany szczyt Castle Mountain na terenie
parku narodowego Banff, ale tego było już za dużo dla lokalnych
miłośników gór. Wrzawa wybuchła tak wielka, że Alpine Club of Canada
określił tę próbę jako świętokradztwo. A w następstwie zamieszania
władze Alberty pozwoliły sobie na ustanowienie własnej, niezależnej
od Geographic Board of Canada, komisji, której powierzono władzę
nad nazwami geograficznymi na terenie prowincji.
Wojna o nazwę góry Eisenhowera (czyli Góry Zamkowej) trwała z przerwami
aż do lat siedemdziesiątych. Albertańscy miłośnicy gór apelowali
i żądali, a federalna administracja zwlekała. Dopiero pochodzący
z Alberty premier Joe Clark chlubnie zapisał się w dziejach kanadyjskiego
nazewnictwa historycznego, wypracowując kompromis pozwalający na
przywrócenie górze tradycyjnej nazwy Castle Mountain. Na wszelki
wypadek z wcieleniem tego w życie poczekano jednak do zakończenia
oficjalnej wizyty prezydenta Stanów Zjednoczonych Jimmy Cartera
w listopadzie 1979 roku. Alberta ostatecznie zatwierdziła tę zmianę
w dniu 13 grudnia 1979 roku. Jak na ironię - był to ostatni dzień
urzędowania Joe Clarka w biurze premiera Kanady.
Pozostał problem góry opatrzonej przydomkiem komunistycznego dyktatora
- Mount Stalin. Od lat osiemdziesiątych narastały naciski, by zmienić
tę nazwę, skoro nawet w ZSRR zmieniano nazwy wspominające dyktatora.
Nazwę Pik Stalina w łańcuchu gór Pamiru władze sowieckie zmieniły
na Pik Komunizmu, ale w Kanadzie nadal pozostała góra Mount Stalin.
Dopiero w 1987 roku, po licznych apelach, na wniosek premiera Briana
Mulroneya, haniebna nazwa zniknęła z map kanadyjskich gór. Dzisiaj,
szczyt ten nosi mało kontrowersyjną nazwę Mount Peck, honorującą
człowieka, którego pamięć nigdy nie zmieni wartości ideologicznej.
W ten sposób uczczono pamięć lokalnego przewodnika górskiego Dona
Pecka. Nie miał on zasług militarnych, ale nazwa okazała się znacznie
bardziej bezpieczna.
|