Saga rodziny osadnika

John Beare był jednym z bezimiennej najczęściej armii pionierów zasiedlania ówczesnej Górnej Kanady, a dzisiaj Ontario, w początkach XIX wieku. Był prawdziwym patriarchą. Założył gospodarstwo, które określiło losy jego rodziny na trzy pokolenia. Był przedsiębiorczy i odważny. Odniósł sukces, zadbał o swoją rodzinę i zapewnił przyszłość swoim dzieciom. Wydał za mąż pięć z sześciu swoich córek (ostatnia została w domu, by zajmować się starymi rodzicami). A jednak - gdy umierał, uważano go za przegranego i śmiano się z niego.

Pojawił się w rejonie Reach, na północ od Whitby, w osadzie Greenbank, w 1843 roku jako imigrant z Anglii, gospodarz na działce bez tytułu do tej ziemi. Gdzie tylko dało się, skupował teren, ale nigdy nie odsprzedał nikomu ani ara. W końcu, okazał się jednym z największych właścicieli ziemskich rejonu.

Przez 63 lata gospodarował na swojej ziemi. Początkowo, z dużym powodzeniem. Jego zbiory przekraczały przeciętną dla regionu, zatrudniał licznych robotników na swej rosnącej farmie, w szybkim tempie oczyszczał grunt pod zasiew. Przeciętnie, stu-akrowa farma w Ontario wymagała całego pokolenia, około 25 lat pracy, by uzdatnić ziemię pod zasiew. John Beare w połowę tego czasu zaczął zbierać plony z trzystu akrów.

Jednocześnie, rosła liczebnie rodzina Johna Beare. Niemal co roku rodziło się w niej kolejne dziecko, by w końcu na farmie mieszkało sześć córek i pięciu synów. Wszystkie dzieci od małego przyzwyczajane były do pracy, a ojciec samowolnie określił ich zawód - farmerstwo.

Lata 60-te XIX wieku były dobrym okresem dla farmerów Górnej Kanady. Ceny na produkty ontaryjskiego rolnictwa rosły. Dobry zarobek dostarczał też zakupiony przez Johna Beare młyn.

Początkowo, schronieniem rodziny na farmie była chata z bali; wkrótce jednak przy drodze określanej mianem 10th Line - efekt systematycznej, acz pozbawionej wyobraźni geodezji Górnej Kanady - wyrósł prawdziwy dom. Zapracowana żona Johna, sprowadzona z Anglii Harriet Beare mogła przyrządzać posiłki dla rodziny na żeliwnej kuchni i nie musiała już męczyć się w żarze przy palenisku.

W tym też okresie coraz większego znaczenia dla 13-osobowej rodziny Beare'ów nabiera młyn. John-farmer przedzierzga się w Johna-młynarza. Wraz z dynamicznym rozwojem gospodarki regionu rośnie fortuna Johna Beare'a. W 1871 roku wszystko wskazywało na to, że jego pionierski trud przyniósł owoce. Syn zarządzał dobrze rozwiniętą farmą, młyn przynosił dochody, John i Harriet Beare przenieśli się do kolejnego, pięknego domu po drugiej stronie drogi, do którego prowadziła piękna, zasadzona drzewami aleja.

John Beare zainteresował się inwestowaniem uzyskanych pieniędzy w inne niż farmerstwo przedsięwzięcia. Niewiele dzisiaj da się z jego operacji finansowych odtworzyć, albowiem w owych czasach niewiele tego rodzaju transakcji przechodziło przez konta bankowe i zostawiało ślad na papierze. John Beare nie był często odnotowywany w kancelarii hrabstwa jako dłużnik, i to niemal wszystko, co da się dzisiaj stwierdzić.

Wiadomo jednak, że w początku lat 70-tych dziewiętnastego wieku większość prowadzonych przez niego interesów nie miała żadnego związku z jego farmą. John Beare, na bazie rozbudowanej olbrzymim trudem farmy, zabrał się do budowy biznesowego imperium.

Lata 1873-74 przyniosły jednak krach w gospodarce całego kontynentu. I to jakoś jednak John Beare przetrwał. Klęska przyszła bardzo późno, po śmierci Harriet, która w całej biografii Johna Beare'a pozornie nie odgrywała żadnej istotnej roli - dopóki jej nie zabrakło.

Pod koniec wieku John Beare sprzedaje poszczególne kawałki swych posiadłości ziemskich synom - za ceny daleko poniżej wartości rynkowej. Sam przenosi się do pobliskiego Port Perry, zatrzymując przy sobie tylko córkę Rebeccę - osobę kłótliwą i nieco niezrównoważoną. W lipcu 1901 roku odbył się jeszcze w Oshawie ślub 73-letniego (według dokumentów, bo tak naprawdę liczącego sobie już 76 lat) Johna Beare'a z 50-letnią Mary Ann Coates. W uroczystości nie uczestniczył nikt z rodziny wiekowego pioniera.

W październiku tego roku, John Beare kupił bardzo ładny dom w Port Perry. Cała jego własność ziemska w Greenbank była już wówczas przepisana na synów. I znowu brak dokumentacji skrywa szczegóły biografii Johna Beare'a. Nie wiadomo, co było przyczyną zerwania jakichkolwiek stosunków starego osadnika z jego synami i córkami. Nie wiadomo nic o szczegółach jego finansowych transakcji, łącznie z kulisami przepisania własności ziemskiej w Port Perry na nazwisko jego drugiej żony.

Czy niefortunne operacje finansowe niedoszłego imperium Johna Beare'a były wynikiem rodzinnych sporów, czy też może Mary Ann cały czas zamierzała po prostu oskubać starszego od niej o ćwierć wieku człowieka?

Wiadomo tylko, że w siedem lat później John Beare jest bez środków do życia. Fortuna, którą przeznaczył na swoje utrzymanie po rezygnacji z czynnego życia na farmie czy w interesach, zniknęła bez śladu. Zmarł w 1914 roku, skłócony z synami i córkami, w biedzie.

Pozostała po nim jedynie dynastia farmerów o nazwisku Beare w rejonie Greenbank. Przetrwała do lat 50-tych XX wieku - ponad sto lat od chwili, gdy biedny osadnik pojawił się na bagnistych terenach Reach, dzisiaj niemal na przedmieściach Toronto.