Szóstka wspaniałych
Nazwiska Bobbie Rosenfeld, Myrtle Cook, Ethel Smith, Jane Bell,
Ethel Catherwood i Jean Thompson nic już dzisiaj nie mówią olbrzymiej
większości Kanadyjczyków. A jednak gdy w sierpniu 1928 roku te sześć
młodych kobiet dotarło na Union Station w Toronto, witał je tłum
oceniany na dwieście tysięcy osób. Kolejne sto tysięcy czekało na
bohaterki dnia w Sunnyside Park. Sześć kobiet to dwie robotnice
fabryczne, studentka, sekretarka i dwie uczennice. Oto młode kobiety,
które w znacznym stopniu przetarły w Kanadzie drogę swoim następczyniom
do mistrzostwa i sławy sportowej.
Jeszcze w latach dwudziestych minionego stulecia pomysł sportowych
występów kobiet był czymś nowym i nie wszędzie akceptowanym. Kanadyjki
zafascynowane sportem musiały powoli i z trudem przebijać się do
łyżwiarstwa, tenisa, biegów czy hokeja. Walcząc o wynik sportowy,
walczyły one jednocześnie z wiktoriańską pruderią, która nie do
końca jeszcze zniknęła mimo I wojny światowej i mimo innych osiągnięć
kobiet na polu walki ze stereotypami. Sport nadal uważany był za
domenę mężczyzn, a kobiety go uprawiające określano najczęściej
epitetem "amazonki", który daleki był od komplementu.
Nawet ówczesna medycyna opowiadała się przeciwko uprawianiu sportu
przez młode kobiety, rzekomo obawiając się o ich delikatne organy
rodne. Teoria ta skłoniła nawet kierownika kobiecej drużyny koszykarskiej
do opublikowania w prasie manifestu broniącego kobiecego sportu
i posłużenia się w tym artykule argumentem, że skoro trzy ostatnie
zawodniczki pełniące funkcję kapitana zespołu urodziły następnie
aż ósemkę dzieci, widać jednak koszykówka paniom nie szkodzi.
W sporcie olimpijskim na drodze do udziału pań w rozgrywkach Igrzysk
stał sam baron de Coubertin, wróg emancypacji w tej dziedzinie.
Dopiero po jego ustąpieniu w 1924 roku można było liczyć na szerszy
niż na Olimpiadzie w Paryżu udział kobiet w Igrzyskach. Organizatorzy
dopuścili kobiety do udziału w dyscyplinach lekkoatletycznych na
Igrzyskach Olimpijskich w Amsterdamie. Kobiety mogły wystartować
w pięciu dyscyplinach - biegi na 100 i 800 metrów, skok wzwyż, rzut
dyskiem i sztafeta 4 razy 100 metrów.
Kanadyjski komitet olimpijski postanowił wysłać do Amsterdamu skromną
drużynę kobiecą. Nie wszyscy w kraju popierali tę inicjatywę. Część
Kanadyjczyków wyraźnie uważała, że zawodniczki jadą "jako zbędny
bagaż". Inni obawiali się o przyszłość kraju: wszak kobiety
uzyskały już prawo głosu w wyborach powszechnych, paliły papierosy,
używały kosmetyków, a nawet poruszały się po mieście bez męskiej
eksporty. Gdzie tego koniec? Do czego zdąża ten świat?
Ostatecznie jednak szóstka kanadyjskich lekkoatletek udała się
do Amsterdamu. 10 lipca 1928 roku żegnało reprezentację na Union
Station około 10 tysięcy kibiców. W skład drużyny, obok sportsmenek,
weszła też oficjalna strażniczka ich moralności, Marie Parkes z
klubu Toronto Varsity. Wśród żegnających byli też narzeczeni Myrtle
Cook i Ethel Smith. Obie kobiety przełożyły terminy swoich ślubów,
by wystąpić na olimpijskim stadionie w Amsterdamie.
Kanadyjska reprezentacja jechała do Amsterdamu w roli faworytek.
Na zawodach przedolimpijskich w Halifaksie ustanowiły one aż trzy
rekordy świata. Była to - jak stwierdził dziennikarz sportowy Lou
Marsh - "najmniejsza, najbardziej zadziorna, najlepiej przygotowana
i najlepiej zorganizowana kanadyjska reprezentacja olimpijska w
historii."
Igrzyska w dyscyplinach lekkoatletycznych zaczęły się dla Kanady
dobrze. Pierwszy medal Igrzysk w sprincie na 100 metrów przypadł
dziewiętnastoletniemu uczniowi z Vancouveru Percy Williamsowi. Dodało
to sił lekkoatletkom - po eliminacjach w biegu na 100 metrów w szóstce
finalistek znalazły się trzy reprezentantki Kanady.
Gdy jednak doszło do finału, faworytka i rekordzistka świata Myrtle
Cook nie wytrzymała nerwowo, popełniła dwa falstarty i została zdyskwalifikowana.
Po czterech w sumie falstartach bieg przeprowadzono, ale i na tym
nie zakończyły się kontrowersje. W 1928 roku nie było fotokomórki,
więc do dzisiaj nikt nie wie naprawdę, czy tak naprawdę zwyciężyła
w nim złota medalistka, szesnastoletnia Betty Robinson ze Stanów
Zjednoczonych, czy też Kanadyjka Bobbie Rosenfeld.
Nie najlepiej poszło też Jean Thompson w biegu na 800 metrów. Młoda
biegaczka z Penetanguishene była rekordzistką świata na tym dystansie.
W czasie treningu w Amsterdamie doznała ona jednak kontuzji łydki
i startowała nie w pełni sił. Zajęła czwarte miejsce.
Do finału sztafety zgłoszono Bobbie Rosenfeld, Ethel Smith, Jane
Bell i Myrtle Cook. Miały zmierzyć się ze sztafetami Stanów Zjednoczonych
i Niemiec. Po nie najlepszym starcie biegnąca na trzeciej zmianie
Jane Bell z Toronto, niemal najmłodsza członkini drużyny, wycofana
z biegu na 100 metrów z powodu kontuzji, pokazała się z najlepszej
strony i zapewniła drużynie przewagę kilku metrów nad rywalkami.
Myrtle Cook pokazała zaś, dlaczego była rekordzistką świata i na
mecie kanadyjska sztafeta pozostawiła rywalki daleko w tyle. Przy
okazji Kanadyjki ustanowiły nowy rekord świata wynikiem 48 i dwie
piąte sekundy, lepszy od poprzedniego o ponad sekundę.
Szóstka wspaniałych przywiozła jednak do kraju złoty olimpijski
medal. Ponad pięćdziesiąt lat później Jane Bell wspominać będzie
ten dzień: "Ze wszystkich dobrych rzeczy, jakie mi się przydarzyły
w życiu, nic nie napawało mnie taką dumą i radością jak widok kanadyjskiej
flagi na najwyższym maszcie i nasza czwórka ze łzami w oczach."
Na zakończenie Igrzysk Ethel Catherwood z Saskatoon bezapelacyjnie
zdobyła jeszcze złoto w skoku wzwyż, pokonując bez trudu 22 konkurentki.
Jej sukces zamknął zawody lekkoatletyczne amsterdamskiej Olimpiady,
tak jak sukces Percy Williamsa otworzył je. W nieoficjalnej punktacji
Kanada pokonała Stany Zjednoczone różnicą sześciu punktów i zasłużyła
na jeszcze jedno wyróżnienie - najlepszej kobiecej ekipy Igrzysk.
Nic dziwnego, że po powrocie do Toronto sześć wspaniałych zawodniczek
witało dwadzieścia razy więcej kibiców, niż wybrało się na ich pożegnanie
przed Igrzyskami. Sześć młodych kobiet udowodniło, że istotnie zasługują
na przypisany im przez prasę przydomek "Niezrównanej szóstki".
Żadna kanadyjska reprezentacja lekkoatletyczna - czy to kobiecą
czy męska - nie zdołała dotychczas dorównać lub przewyższyć ich
osiągnięć z tego jednego sierpniowego tygodnia w Amsterdamie w 1928
roku.
|