Córa wiatru

Dziesięciocentową monetę kanadyjską tradycyjnie zdobi sylwetka żaglowca. To legendarny nowoszkocki szkuner "Bluenose" - tytuł do wiecznej chwały kanadyjskich szkutników i żeglarzy. A jednocześnie statek określany niekiedy poetycko "córą wiatru" to ciekawa historia ilustrująca nie tyle pasję Kanadyjczyków do wyczynów sportowych, co umiejętność łączenia sportu z życiem codziennym.

Kanadyjskie szkunery to istotna część historii Nowej Szkocji i wschodniego wybrzeża Kanady. Na pokładach takich stateczków przybywali do kanadyjskich kolonii uciekinierzy z terenu nowych Stanów Zjednoczonych po przegranej przez Anglię wojnie o niepodległość amerykańskich kolonii. Pierwsza i najważniejsza dla tożsamości Kanady wojna 1812 roku to także złoty okres kanadyjskich szkunerów. W rękach nowoszkockich kaprów te stateczki budziły istny postrach wśród amerykańskich kapitanów i przyczyniły się w znacznym stopniu do rezygnacji z planów morskiej inwazji na tereny dzisiejszej atlantyckiej Kanady. A maleńki szkuner "Black Joke", który zdołał zatopić lub zająć ponad sto znacznie większych od siebie jednostek to już istna legenda dla Kanadyjczyków i najbardziej chyba bolesne wspomnienie dla kupców z Bostonu z ostatnich dwustu lat.

Nowoszkockie szkunery ewoluowały i w dziewiętnastym wieku stały się tak doskonałą konstrukcją, że nawet nadejście stalowych parowców przez długie lata nie zagroziło ich dominacji w rybołówstwie u wybrzeży atlantyckiej Kanady. Odnotowano nawet przypadki, kiedy drewniane, żaglowe szkunery Nowej Szkocji potrafiły pokonać stalowe parowce w wyścigu przez Atlantyk. A jednocześnie - były to przede wszystkim jednostki ciężko pracujące na łowiskach atlantyckiego wybrzeża Kanady. Historia "Bluenose" jest tego najlepszym przykładem.

Nie wiadomo, co zdobiłoby kanadyjską dziesięciocentówkę gdyby nie słynne regaty "America's Cup". Na początku dwudziestego wieku kanadyjscy żeglarze patrzyli z niesmakiem na te wyścigi, wskazując, że ich reguły są systematycznie zmieniane tak, by działały one na korzyść jednostek żeglujących najsprawniej przy słabych wiatrach. Dla rybaków i twardych ludzi morza Nowej Szkocji takie żeglowanie zakrawało na ironię. Jachty uczestniczące w America's Cup chowały się do portów przy wiatrach przekraczających prędkość dwudziestu węzłów, a nowoszkockie szkunery dopiero wówczas wybierały się na morze, do rybackiej pracy.

W końcu, właściciel dziennika "Halifax Herald", senator Willliam H. Dennis rzucił Amerykanom wyzwanie, ustanawiając puchar North Atlantic Fisherman's International Trophy. Celem rywalizacji miało być w ostatecznym rozrachunku "zbudowanie najbardziej praktycznej jednostki rybackiej, która będzie możliwie świetnie żeglować nie tracąc przy tym swojej użyteczności". Innymi słowy - jak to natychmiast określono w Nowej Szkocji - oto "Regaty dla prawdziwych żeglarzy". Każdy statek, który chciał się zakwalifikować do regat, musiał spędzić przynajmniej trzy miesiące na łowiskach.

Pierwsze regaty rozegrano w październiku 1920 roku i amerykański szkuner "Esperanto" z portu w Gloucester pokonał kanadyjski szkuner "Delawana". Cios dla prestiżu nowoszkockich rybaków był to straszliwy.

Całą zimę młody szkutnik z Halifaksu William Roue pracował nad konstrukcją nowego kandydata na uczestnika regat. Legenda mówi, że pierwsze swoje łódki ten amator bez formalnego wykształcenia konstruował w wieku pięciu lat. Plany konstrukcyjne "Bluenose" zaginęły, ale statek powstał i 26 marca 1921 roku spłynął na wodę w stoczni w Lunenburgu. W miesiąc później szkuner pracował już na łowiskach Grand Banks pod dowództwem znanego kapitana Angusa Waltersa. I pracował wydajnie. Już pierwszy sezon statek zakończył złowieniem ładunku ponad 300 ton ryb, a do dzisiaj nie pobity został rekord ilości złowionych z jednego statku ryb, jakie przywiózł z łowiska "Bluenose" do Lunenburgu.

W październiku 1921 roku odbyły się eliminacyjne wyścigi kwalifikujące do finałowego pojedynku z przedstawicielem amerykańskich rybaków. W dwóch wyścigach "Bluenose" bezapelacyjnie pokonał dziewięciu rywali i zyskał prawo zmierzenia się z amerykańskim szkunerem "Elsie".

Gdy doszło do regat o puchar, już w pierwszym wyścigu amerykańską załogę prześladował pech. Silny poryw wiatru zerwał z "Elsie" topsel z fokmasztu. Kapitan Angus Walters nie zamierzał tak łatwo wygrywać i wydał rozkaz zdjęcia tego samego żagla z masztu swojej jednostki, a i tak wygrał wyścig z przewagą trzynastu minut. W drugim wyścigu "Bluenose" pokonał amerykańskiego rywala o jedenaście minut i od tej pory do dnia dzisiejszego puchar North Atlantic Fisherman's International Trophy rezyduje w Kanadzie.

Przez następne siedemnaście lat "Bluenose" pod dowództwem kapitana Angusa Waltersa był niepokonany. Tak Amerykanie jak i Kanadyjczycy wydawali fortuny na budowę statku, który byłby w stanie pokonać szkuner z Halifaksu, ale bezskutecznie. Zostawiając za rufą znane i szybkie szkunery "Elsie", "Henry Ford", "Columbia" i "Gertrude L. Thebaud" kapitan Walters powtarzał spokojnie: "Nie wyrosło jeszcze drzewo, które może pokonać 'Bluenose'."

W 1933 roku "Bluenose" reprezentował Kanadę na wystawie światowej w Chicago, w dwa lata później szkuner przepłynął Atlantyk, by wziąć udział w obchodach srebrnego jubileuszu króla Jerzego V i królowej Mary i jako jedyna jednostka żaglowa uczestniczył w wielkiej paradzie Royal Navy w Spithead. Po paradzie kapitan Angus Walters został wezwany na prywatną audiencję u króla i królowej na pokładzie jachtu "Britannia". Podobno omawiano strategię odzyskania America's Cup.

A tymczasem, "Bluenose" pełnił także swoje obowiązki jako jednostka rybacka. Nie zawsze szczęśliwie. Raz sztorm wyrzucił statek na brzeg Nowej Fundlandii, gdzie potężne fale przez cztery dni usiłowały zniszczyć konstrukcję szkutników z Halifaksu. Wielokrotnie wracał z morza uszkodzony przez wiatr i fale. Wreszcie, w 1942 roku "Bluenose" zakończył służbę rybacką w Nowej Szkocji i odpłynął na Karaiby.

Wkrótce po zakończeniu II wojny światowej "Bluenose" wszedł na rafę u wybrzeży Haiti i zatonął. Epoka pięknych i pracowitych nowoszkockich szkunerów rybackich dobiegła końca. Pozostał sentymentalny żal i symbol w postaci rysunku wygrawerowanego na dziesięciocentówce.