Życiorys uciekiniera
Igor Guzenko był porucznikiem sowieckiego wywiadu wojskowego i
specjalistą od szyfrów. W 1943 roku został delegowany na placówkę
do ambasady sowieckiej w Ottawie. Pobyt w Kanadzie wywołał w nim
fascynację tym krajem. Był oszołomiony zamożnością kanadyjskiego
społeczeństwa, obfitością towarów w sklepach i otwartością ludzi.
Postanowił pozostać w Kanadzie i sprawa ta stała się dla niego najważniejsza.
W 1945 roku Igor Guzenko otrzymał jednak rozkaz powrotu do Moskwy.
Dokładne przyczyny odwołania go z Ottawy nie zostały wyjaśnione,
ale prawdopodobnie chodziło tu o drobne naruszenie dyscypliny pracy
wywiadowczej. Igor Guzenko nie chciał wracać. Starannie wybrał więc
109 najbardziej kompromitujących dla ZSRR dokumentów i 5 września
1945 roku wraz z będącą w ciąży żoną i małym dzieckiem zbiegł z
budynku ambasady w Ottawie.
Igor Guzenko i jego rodzina przez 36 godzin błąkali się praktycznie
po Ottawie bez żadnego zabezpieczenia, krążąc od urzędnika do urzędnika
i usiłując przekonać ottawskich biurokratów, że ich ucieczka jest
szczera, a oni sami zasługują na ochronę przed funkcjonariuszami
z sowieckiej ambasady, którzy prędko zorientowali się, co się dzieje.
O dezercji Guzenki niemal natychmiast dowiedział się premier Kanady
William Lyon Mackenzie King. Jego postawa polityczna okazała się
jednak co najmniej podejrzana. Nie chciał nic mieć wspólnego z ucieczką
Rosjanina. Nie wierzył w to, co zawierały dokumenty wykradzione
przez Guzenkę.
"Nie wierzę w to, co on mówi o rzekomej zdradzie Rosjan"
- zapisał w swoim dzienniku premier Kanady. Największa troską premiera
Mackenzie Kinga była obawa przed pogorszeniem się stosunków kanadyjsko-sowieckich.
"Kradzież książki kodowej - rosyjskiej książki kodowej - to
źródło poważnych komplikacji" - zapisał William Lyon Mackenzie
King.
Dopiero interwencja instancji wywiadowczych Wielkiej Brytanii skłoniła
władze Kanady do działania. Igor Guzenko opowiedział, co wiedział,
a policja federalna RCMP, która wówczas zajmowała się także sprawami
kontrwywiadu, rozpoczęła drobiazgowe sprawdzanie przekazanych przez
niego informacji. Zgodnie z przewidywaniami premiera Mackenzie Kinga,
dezercja Guzenki spowodowała nagłe ochłodzenie w stosunkach Ottawy
z Moskwą, ale opinia publiczna kraju nie miała żadnego pojęcia o
przyczynach tego oziębienia. Dopiero w lutym 1946 roku, czyli w
niemal pół roku później, amerykański dziennikarz Drew Pearson (prawdopodobnie
korzystając z przecieku z FBI), poinformował swoich słuchaczy radiowych
o wykryciu - dzięki Igorowi Guzence - 1700 agentów sowieckich.
Reakcja kanadyjskich mediów była natychmiastowa. "Moskwa kradnie
atomowe tajemnice" - informował olbrzymi tytuł w dzienniku
"The Toronto Star". Dopiero wówczas rząd Kanady przyznał
się do całej afery i zaczął dalej działać w miarę jawnie wobec własnego
kraju.
Dopiero prace specjalnej komisji badającej zarzuty wysuwane przez
Guzenkę skłoniły go do zmiany interpretacji jego własnego postępowania.
W opublikowanej następnie książce "This Was My Choice"
Guzenko twierdził, że podjął swoją decyzję o dezercji dla ostrzeżenia
krajów demokratycznych przed sowieckim zagrożeniem. W swoich pamiętnikach
rosyjski dezerter wyraźnie twierdzi, że władze sowieckie przygotowywały
się do rozpętania trzeciej wojny światowej. Osoby znające go bliżej
wyrażają jednak powątpiewanie w tę motywację jako wyłączny powód
jego odważnego skądinąd czynu.
Chociaż potocznie sądzi się, że Guzenko ujawnił działania wywiadu
sowieckiego w zakresie broni atomowej, informacje przekazane przez
niego były podstawą do zidentyfikowania właściwie tylko jednego
szpiega sowieckiego, który pracował nad bronią nuklearną - brytyjskiego
naukowca Alana Maya, działającego w ośrodkach kanadyjskich i amerykańskich.
Reszta zidentyfikowanych przez Guzenkę agentów przekazywała do Moskwy
informacje o mniejszym znaczeniu strategicznym Waga rewelacji rosyjskiego
szyfranta polegała na uświadomieniu problemu instancjom kontrwywiadowczym
wielu krajów i naprowadzeniu ich na właściwy tor myślenia w poszukiwaniu
sowieckich agentów umiejscowionych wysoko w hierarchii administracyjnej
tych krajów. Guzenko nie znał tych agentów, ale wiedział, jakimi
metodami sowiecki wywiad prowadził rekrutację, a to ułatwiało wykrycie
szpiegów.
Jednocześnie, zeznania Igora Guzenki rozpoczęły dramatyczne poszukiwania
szpiegów w najbardziej spenetrowanym przez sowiecki wywiad aparacie
tajnych służb krajów zachodnich - w brytyjskiej Secret Service.
Zdaniem części historyków, czystka, jaką przeprowadzono w wyniku
podejrzeń i posądzeń opartych na zeznaniach Guzenki, wyrządziła
Secret Service więcej szkód niż działalność wykrytych agentów.
Najistotniejszym jednak następstwem ucieczki Igora Guzenki było
zniszczenie powstałego w okresie II wojny światowej mitu o współpracy
i możliwości dalszej współpracy między Związkiem Sowieckim a demokratycznymi
państwami Europy i Ameryki. Informacje przekazane przez ottawskiego
szyfranta zasiały ziarno obaw i umożliwiły powstanie wyjątkowego
w skali historycznej zjawiska określanego mianem Zimnej Wojny. Zaostrzenie
rygorów bezpieczeństwa, jakie rządy państw obu obozów wprowadziły
w reakcji na ucieczkę Guzenki, to bezpośredni spadek jego dezercji.
Znaczna część tych zasad i reguł przeszła już do świadomości obywateli
na tyle, że nie budzi nawet dzisiaj żadnego zdziwienia i znajduje
swoje usprawiedliwienie także w obecnej walce z terroryzmem.
Z ottawskich wydarzeń we wrześniu 1945 roku świat zachodni wyciągnął
jeszcze jedną lekcję. Nigdy już nie miały powtórzyć się kłopoty
rosyjskiego dezertera z zabieganiem o azyl. Dziesiątki dalszych
uciekinierów na całym świecie było od tej pory przyjmowanych i eksploatowanych
zgodnie z systemem narodzonym po aferze Guzenki. On sam sformułował
pięciopunktowy plan zapewnienia azylu uciekinierom i plan ten stał
się normą we wszystkich państwach zachodnich.
Gdy wszystkie posiadane przez niego informacje zostały już ujawnione
i zanotowane w dokumentach kanadyjskiego kontrwywiadu, Igor Guzenko
otrzymał nowe nazwisko i osiadł w Mississaudze jako Mr. Brown. W
1982 roku zmarł na atak serca i został pochowany na cmentarzu tego
miasta, a na jego pogrzebie pastor wygłosił mowę żałobną mówiąc
o nim tylko jako o przybyszu z Pragi czeskiej. Ludzie, którzy go
znali, twierdzili, że kilkakrotnie dorobił się znacznej fortuny,
dyskontując także swoje przeżycia i doświadczenia z okresu ucieczki.
Napisana przez niego książka "Upadek tytana" o życiu w
stalinowskim ZSRR otrzymała w 1953 roku nagrodę gubernatora generalnego
Kanady, a jej autor zainkasował olbrzymią jak na owe czasy sumę
60 tysięcy dolarów. Igor Guzenko sprzedał nawet prawa autorskie
do swoich wspomnień hollywoodzkim producentom, a na ich podstawie
powstał film "Żelazna kurtyna" ze znanym aktorem Dana
Andrews w roli głównej.
Z upływem lat uznanie dla Igora Guzenki słabło, a zainteresowanie
jego osobą i jego losami przechodziło do annałów kanadyjskiej historii.
Tylko on sam, podobno, do ostatnich dni życia pozostał najzagorzalszym
bojownikiem okresu Zimnej Wojny, chociaż cały świat wokół niego,
a Kanada przede wszystkim, przeszła już na pozycje nieco chłodnego
co najwyższej pokoju. Postawa dawnego agenta przynosiła mu coraz
mniej sympatii, a jego przekonanie, że wywiad sowiecki nadal usiłuje
zamordować go w odwecie za jego dezercję (więc i środki ostrożności,
jakie przedsiębrał - jak słynna papierowa torba na głowie) stały
się w latach siedemdziesiątych po prostu obiektem kpin i niewybrednych
żartów kanadyjskich lewicujących mediów.
I tylko jego nagrobek na cmentarzu w Mississaudze nadal nie informuje
jasno i wyraźnie, kto w tym miejscu spoczywa. Dekoruje go charakterystyczna
maska z papierowej torby, w której Igor Guzenko pokazywał się publicznie,
starając się uchronić swój wygląd prze upowszechnieniem w obawie
o swoje życie. A miasto Ottawa potrzebowało 58 lat by skromną tablicą
pamiątkową uczcić czyn rosyjskiego szyfranta.
|