Włócząc się po krajobrazie kanadyjskiej historii, natykam się raz po raz na barwne kamyki niesłychanej kanadyjskiej mozaiki. Niektóre z nich, jak na przykład Śmierć pseudo-Polaka, mają pewne znaczenie akademicko-historyczne lub światopoglądowe; inne, jak chociażby Kowboj z Mississaugi, są drobnym przyczynkiem to bogatej i często jakże zaskakującej kanadyjskiej materii historycznej. Inne wreszcie, jak Dzielny szkuner "Nancy", nie są w gruncie rzeczy niczym więcej jak pasjonującą - chociaż drobną - historyjką z dziejów tego bogatego emocjonującymi opowieściami narodu. Pisana dla torontońskiego "Dziennika" seria nie składa się na historię Kanady. Może jednak zachęcić do studiowania i opracowania rzetelnego dzieła historycznego i może także pomóc w uzyskaniu nieco bardziej zbliżonego do prawdy obrazu dziejów tego kraju - bardziej egzotycznego niż to sobie większość Europejczyków uświadamia. Dzieje Kanady w okruchach, mam nadzieję, mogą wreszcie dostarczyć czytelnikom po prostu trochę rozrywki, co jakże rzadko zdarza się współczesnym historykom.