Fałszerstwo czy cynizm?
Kto ma jeszcze wątpliwości, czy aby Kanada zmierza ku realnemu
socjalizmowi, ten powinien był obejrzeć trzydniowy spektakl państwowej
telewizji CBC na temat Louisa Riela. Takiej indoktrynacji nie powstydziliby
się ani dr Goebbels, ani jego koledzy z Moskwy, twórcy nowoczesnej
agitpropagandy.
Faktem jest, że większość mieszkańców Kanady ma blade pojęcie o
historii tego kraju i niewiele lepsze o zasadach działania kanadyjskiego
systemu prawnego. Nie usprawiedliwia to jednak twórców tego upokarzającego
spektaklu, którzy zdołali za jednym zamachem zakpić sobie i z historii,
i z koncepcji praworządności, i ze sposobu, w jakim przed kanadyjskimi
sądami rozpatrywane są ważne i drobne sprawy. A wszystko po to,
by wbrew podstawowej zasadzie nauk historycznych dokonać współczesnej
rewizji wyroku, który zapadł przed półtora wiekiem.
Przypomnijmy - Louis Riel był przywódcą ludności metyskiej na terenach
dzisiejszej Manitoby. Uważał się za proroka, dwukrotnie sformował
całkiem sporą i dobrze przygotowaną do walki armię przeciwko rodzącej
się administracji Kanady, dwukrotnie bez jakichkolwiek podstaw ogłosił
sformowanie dyktatorskiego, rasistowskiego rządu na zajętym przez
siebie obszarze, dwukrotnie odpowiedzialny był za spowodowanie w
walkach śmierci dziesiątek niewinnych osadników. Czyż może być lepszy
przykład działań określanych jako zdrada stanu? Niezależnie od krzywd,
jakich doznała ludność metyska - rebelie Riela były buntem. A buntownicy
na całym świecie są określani jako zdrajcy danego państwa. Dlatego
na Louisa Riela wydano wyrok skazujący.
I ten wyrok w umysłach swoich widzów sieć CBC skutecznie podważyła.
Konkluzją spektaklu było: należy określić ówczesnego premiera Kanady,
twórcę państwa kanadyjskiego Johna A. Macdonalda, jako zbrodniarza
wojennego.
Oto, jak rewiduje się i fałszuje historię kraju, oto jak za pieniądze
podatników, dla doraźnych celów politycznych podważa się fundamenty
państwowości kanadyjskiej - jej historię, jej system prawny, jej
instytucje społeczne. My, Polacy, powinniśmy doskonale pamiętać
i właściwie oceniać zagrożenie, jakie wynika z fałszowania rodzimej
historii. Bo wiemy, że nie na historycznych postaciach proces ten
się kończy.
Listopad 2002
|