Po co istnieje ubezpieczenie pracy?
Jedną ze zdobyczy socjalnych państwa kanadyjskiego, o szczególnej
wadze dla ludzi ciężko pracujących, a niewiele zarabiających, jest
fundusz ubezpieczenia pracy - Employment Insurance. Niemal każdy
z nas płaci składki potrącane na ten cel z naszych wynagrodzeń,
a jakże wielu z nas okoliczności kiedyś zmusiły do korzystania z
pomocy tego funduszu. Został on pomyślany jako przejaw opieki społeczeństwa
nad niewinnymi ofiarami wahań na rynku pracy. Znacznie mniej znany
jest jednak fakt, że fundusz ten został skonstruowany tak, iż przynosi
on korzyści przede wszystkim administracji federalnej w Ottawie.
Koncepcja ubezpieczenia pracy zakłada, że jest to fundusz samodzielny
finansowo. Innymi słowy - jeśli nie liczyć katastrof ekonomicznych,
powinien on ściągać w składkach mniej więcej tyle, ile wypłaca bezrobotnym.
Tak miało być, ale tak nie jest.
Od wielu lat rząd premiera Chretiena obiecuje wprowadzić odpowiednie
zmiany do funduszu i od wielu lat obietnice te pozostają na papierze.
Dlaczego? Otóż Ottawa osiąga ze składek Employment Insurance ładnych
kilka miliardów dolarów dochodu. W ubiegłym roku - 8 miliardów dolarów.
W ciągu całej kadencji premiera Chretiena - około 45 miliardów dolarów.
Jak by nie liczyć - ładne pieniądze.
Wbrew założeniom ekonomicznym funduszu, pieniądze te nie pozostają
na koncie Employment Insurance, lecz idą do ogólnej kasy Ottawy.
Z której to kasy finansowane są różne pomysły ottawskich biurokratów
i polityków. Także te miliony dolarów, które ottawski resort zapłacił
przyjaciołom Partii Liberalnej za reklamowanie Kanady na terenie
Quebeku. Także te miliony dolarów, które pani minister Sheila Copps
wydała, by z okazji święta narodowego Kanady rozsyłać chętnym małe
kanadyjskie flagi, które mogli sobie zatknąć w oknie. Także? i tak
dalej.
Nadwyżka budżetu Employment Insurance to nie tylko pieniądze zabrane
nam w składkach - coś koło 4 tysięcy dolarów od każdego pracującego
Kanadyjczyka. To także wzrost tzw. podatków od zatrudnienia, płaconych
przez naszych pracodawców, wyrządzający realne szkody rynkowi zatrudnienia.
To - pośrednio - wzrost bezrobocia, bo im wyższe opodatkowanie zakładów
pracy, tym silniejsza ich tendencja do zwalniania ludzi z pracy.
Nikomu z państwa nie życzę, by musieli państwo korzystać z zasiłku
ubezpieczenia pracy. Jeżeli jednak zdarzy się to Państwu, a suma
na czeku wyda się Państwu mała - to także dlatego, że część pieniędzy
poszła na chorągiewki pani Copps.
Luty 2003
|