Czterdzieści lat pracy
Premier Kanady Jean Chretien obchodził w minionym tygodniu rzadki
jubileusz czterdziestu lat działalności politycznej. Okrągła rocznica
kariery politycznej szefa rządu Kanady nie stała się okazją do żadnych
widowiskowych obchodów. Dla Jeana Chretiena był to normalny dzień
pracy, którego program przewidywał zarówno udział w sesji parlamentu
jak i naradę gabinetu.
W dobie medialnych ekscesów polityków, którym coraz częściej udaje
się rządzić poprzez ekrany telewizorów, skromność obchodów rzadkiej
rocznicy wybitnego kanadyjskiego polityka ujmuje swoją skromnością.
Aż miło popatrzeć i posłuchać, jakże dobrze czujemy się nie świętując
okrągłej rocznicy sprawowania mandatu poselskiego przez reprezentanta
mieszkańców Shawinigan w Quebeku. Jakiż to sympatyczny kontrast
z bombastycznymi celebracjami, jakie chętnie urządzali i nadal urządzają
z byle okazji politycy innych krajów.
A jednak, rocznica podjęcia kariery politycznej przez premiera
Jeana Chretiena zabrzmiała - dla mnie przynajmniej - jednym wysoce
nieprzyjemnym zgrzytem. Podsumowując swoje czterdzieści lat w polityce,
premier Jean Chretien powiedział (cytuję): "Chodzi o to, by
przetrwać".
Przez lata całe słuchaliśmy krasomówczych wystąpień różnych przywódców
różnej politycznej maści i zapewniano nas, że polityka to służba
społeczna, Że oto ludzie zabierają się za tę pracę dla naszego wspólnego
dobra, dla uszczęśliwienia mas lub dla tym większej chwały naszego
narodu. Słuchaliśmy tych zapewnień i jakże często kiwaliśmy z cynizmem
głowami, wiedząc, że tak naprawdę o coś innego w tej działalności
chodzi.
I oto orzeźwiająca nowość. Oto polityk, który jasno i wyraźnie
przyznaje, że w tym zawodzie, jak i w wielu innych profesjach, chodzi
po prostu o to, by utrzymać się stołka. Mniejsza o dobro narodu,
o szczęście i dobrobyt mas. Chodzi o to, by przetrwać. Za solidną
pensję, troszcząc się jedynie o dobre samopoczucie tych, od których
zależy przetrwanie posła Jeana Chretiena, czyli wyborców okręgu
Shawinigan w Quebeku.
Po czterdziestoleciu działalności politycznej premiera Jeana Chretiena
wszystko już na politycznej arenie Kanady jest jasne. Wiadomo, o
co tu chodzi. I tylko nie wiem czemu te szczere, ale jakże cyniczne
słowa lidera kanadyjskich liberałów przyprawiły mnie o nostalgię
za czasami, kiedy jeszcze wydawało mi się, że w polityce chodzi
- przynajmniej od czasu do czasu - o coś więcej niż tylko o pensję
posła i przywileje szefa rządu.
Kwiecień 2003
|