Niecenzuralna melodyjka

Niezwykle rzadko zdarza mi się w tych komentarzach wyrażać się ze zrozumieniem o inicjatywach związków zawodowych. Najnowszy protest związku ekspedientów wielkich domów handlowych, stanowiący zresztą tylko echo znacznie bardziej gwałtownej reakcji ekspedientów austriackich, budzi moje jednak zrozumienie.

Poszło o muzykę nadawaną w okresie świątecznym ze sklepowych radiowęzłów. Są to oczywiście melodie nawiązujące do świąt Bożego Narodzenia, ale lista tych utworów jest ostatnio bardzo krótka. W rezultacie - jak skarżą się związkowcy - biedni ekspedienci przez cały dzień pracy zmuszeni są wysłuchiwać "Jingle Bells" i kilku innych melodyjek raz za razem, w odstępach około dwudziestu minut. Można, istotnie, obrzydzić sobie nie tylko Święta Bożego Narodzenia, ale i muzykę w ogóle.

W czym problem, skoro muzyczna dekoracja świąteczna nie jest niczym nowym? Ano w tym, że z bogatej skądinąd listy tradycyjnych piosenek i melodii do dyspozycji sklepowych rozgłośni pozostaje co raz mniej. Nie ma już na niej "I'll Be Home for Christmas", ani "White Christmas". Znikają z roku na rok kolejne piosenki, których słowa uznano za politycznie niepoprawne, bowiem nawiązujące jednoznacznie do chrześcijańskiej tradycji Bożego Narodzenia, a nie do bliżej nie określonego "okresu świątecznego". Wszak znana firma Zellers od kilku już lat umieszcza kartki bożonarodzeniowe na półce z napisem "z okazji 25 grudnia". Jeszcze trochę, a Dickensowska "Opowieść wigilijna" podzieli los "Przygód Tomka Sawyera" i zostanie lekturą zakazaną.

Głupia kurtuazja wobec wyznawców innych religii, przystrojona w mundur politycznej poprawności, chce nam zabrać jedno z najważniejszych świat w chrześcijańskim kalendarzu. Jest to działanie o tyle przewrotne, że nie słychać apeli ludności wyznania żydowskiego, muzułmańskiego czy buddyjskiego, że oto słowo "Christmas" obraża ich i denerwuje. Tak jak i mnie nie denerwuje dwoje ludzi, życzących sobie nawzajem "Happy Ramadan" czy "Wszystkiego najlepszego z okazji święta Hannukah". Dlatego twierdzę, że działania rugujące Boże Narodzenie nie są przejawem kultury i uprzejmości wobec innowierców, lecz chamstwem, brutalnością, pospolitym złodziejstwem i kolejnym przykładem arogancji bezczelnych naprawiaczy świata.

Grudzień 2003