W każdy poniedziałek rano słuchacze torontońskiego "Radia Siedem" mają okazję wysłuchać kolejnego mojego komentarza na temat wydarzeń zachodzących na kanadyjskiej arenie politycznej. Często są to sprawy o zasięgu ogólnokrajowym, czasem - tylko o wydarzeniach odnotowanych w Ontario, ale bywa, że tematem moich wynurzeń są nieco trudniejsze do zauważenia polityczne nowości z innych części kraju.

Komentarze te, jak wszystkie komentarze medialne na świecie, są prezentacją mojego osobistego punktu widzenia na to, co się wokół nas dzieje. Nie pretenduję do obiektywizmu, nie staram się być w nich zbyt wyważony. Wszak są to teksty opatrzone moim imieniem i nazwiskiem. Nie kryję swoich sympatii do określonej platformy politycznej. Mam do nich prawo - jak każdy mieszkaniec tego kraju. Może się to komuś nie podobać, można moich poglądów nie podzielać, ale to już całkiem inna sprawa.

Racją bytu tych komentarzy jest fakt, że dla Polaków - nawet tych mieszkających w Kanadzie od lat - mechanizmy polityki kanadyjskiej zbyt często są niezrozumiałe i tajemnicze. Wyrośliśmy i uczyliśmy się politycznego abecadła w innych warunkach, pod inną szerokością geograficzną i w ramach innego systemu politycznego. Zbiegiem złożonych okoliczności polityczna edukacja Polonii kanadyjskiej pozostała na drugim czy nawet trzecim planie najpilniejszych zadań.

Na miarę moich skromnych sił staram się tę edukację polityczną krzewić wśród słuchaczy "Radia Siedem". Podstawowe znaczenie ma tu aktualność tych komentarzy - ledwo media odnotują coś (moim zdaniem) istotnego, a trudnego w ocenie na pierwszy rzut oka, ja staram się umiejscowić to wydarzenie w szerszym, najczęściej słabo znanym moim słuchaczom kontekście.

Dlatego też moje poniedziałkowe komentarze są zjawiskiem ulotnym. W większości przypadków bardzo szybko tracą one swoją świeżość. Najczęściej, ale nie zawsze i nie całkiem. Oto kilkanaście, które (moim zdaniem) zasługują na to, by do nich wrócić, bo sprawy w nich poruszane nadal w niedostatecznym stopniu dotarły do świadomości odbiorcy.