Samuel de Champlain
Kolonizator z pasją
Chociaż to bretoński żeglarz, a poniekąd i
pirat Jacques Cartier odkrył dla Europejczyków ziemie przyszłej
Kanady, chociaż wielu jeszcze ludzi w znacznym stopniu przyczyniło
się do rozwoju tego kraju, na miano prawdziwego "ojca"
Kanady zasługuje przede wszystkim siedemnastowieczny żeglarz,
żołnierz, odkrywca i geograf francuski, Samuel de Champlain.
Po raz pierwszy trafił na ziemie dzisiejszej Kanady w 1603
roku, już jako doświadczony podróżnik, mający za sobą kilka
rejsów na teren hiszpańskich posiadłości na kontynencie. Już
w czasie pierwszej wizyty zrozumiał, że oto nadarza się doskonała
okazja do założenia tu francuskiej kolonii w Ameryce.
Po powrocie do ojczyzny, de Champlain publikuje pierwszy
w miarę rzetelny opis Nowej Francji, a właściwie regionu rzeki
św. Wawrzyńca, oraz słynną do dzisiaj mapę tej rzeki. Zorganizowana
we Francji pierwsza próba założenia trwałej kolonii na ziemi
kanadyjskiej nie przyniosła jednak zbyt dobrych wyników -
Samuel de Champlain wybrał na miejsce tej kolonii wyspę St.
Croix w zatoce Fundy, co okazało się błędem, chociażby dlatego,
że brakło na niej słodkiej wody i drewna na budowę domów.
Kolejne próby dały jednak lepsze wyniki, aż w 1608 roku na
wysokiej skarpie nad rzeką św. Wawrzyńca francuscy osadnicy
pod kierownictwem de Champlaina budują umocnienia, z których
powstanie w przyszłości dzisiejsza stolica prowincji, miasto
Quebec. Stąd niezmordowany szef kolonistów podejmuje serię
wypraw w głąb sąsiadujących terenów zarówno dla poszerzenia
zasięgu francuskiej kolonizacji, jak i dla zbadania możliwości
rozwoju handlu futrami oraz (co wcale dla gorliwego katolika
de Champlaina nie miało bagatelnego znaczenia) dla poszerzenia
zasięgu misji chrystianizacyjnej.
|
 |
W początkach swego osadnictwa na terenie Kanady, Francuzi
nie mieli innego wyjścia, jak przyjaźnie współpracować z zamieszkującymi
te ziemie Indianami. Kłopot jednak w tym, że plemiona indiańskie
były skłócone i prowadziły ze sobą krwawe wojny. Rozważając zagadnienie,
Samuel de Champlain postawił na współpracę z plemieniem Algonkinów
i w ten sposób został wciągnięty w walkę z innym plemieniem, Irokezami.
Latem 1609 roku grupka Francuzów pod dowództwem de Champlaina uczestniczy
w niewielkim starciu z Irokezami nad brzegami jeziora noszącego
do dzisiaj imię francuskiego odkrywcy. Zastosowana zdradziecko palna
broń Francuzów przeważa losy starcia, trzej wodzowie Irokezów padają
zabici, starcie kończy się pełną wiktorią Algonkinów.
Niestety, wybór dokonany przez de Champlaina okazał się nie najszczęśliwszy.
Jak miały pokazać przyszłe lata, Irokezi mieli bardzo dobrą pamięć
i nigdy nie zapomnieli francuskim osadnikom masakry nad jeziorem
Champlain. Zawsze odtąd brali oni stronę Anglików w jakichkolwiek
sporach i nieporozumieniach, a z Algonkinami i tak wygrali rywalizację.
Niemniej, współpraca i dobre stosunki, jakie de Champlain zdołał
nawiązać z Algonkinami i Huronami pozwoliły niestrudzonemu francuskiemu
kolonizatorowi zbudować w ciągu ćwierćwiecza podstawy dla francuskiego
imperium kolonialnego - przede wszystkim poprzez skuteczną rozbudowę
handlu futrami. To właśnie de Champlain wpadł na pomysł oddania
w ręce Indian (coś w rodzaju prymitywnej wymiany studenckiej) młodego
oficera Etienne Brule. Miał on żyć wśród Indian, uczyć się ich zwyczajów,
podglądać ich metody życia i podróżowania po tym olbrzymim kraju.
Uwieńczona powodzeniem misja Brule to narodziny kluczowej dla francuskich
kolonii w Kanadzie profesji "coureurs de bois", którzy
francuskim handlarzom futrami pozwolili sięgnąć do samego wnętrza
amerykańskiego kontynentu.
W kilka lat później de Champlain zostaje oficjalnie zarządcą nowej
kolonii, zakłada osady, przyciąga nowych kolonistów z Francji, zachęca
do rozwoju kolonii, wprowadza w niej system senioralny, który na
wieki ustalił nie tylko podstawy gospodarki w Quebeku, ale i określił
widoczne do dzisiaj cechy jego geografii. Długie lata ciężkiej,
mozolnej pracy o charakterze administracyjnym położyły podwaliny
pod przyszły rozwój kolonii. Za życia Samuela de Champlain losy
jej wcale nie były pewne. W okresie wojny angielsko-francuskiej
w 1628 roku umocnienia Quebec nie sprostały atakowi Anglików i kolonia
przeszła w ręce korony brytyjskiej. Tylko pasja de Champlaina i
jego upór w molestowaniu króla Francji o odzyskanie Quebeku pozwoliły
na ponowne przejęcie kontroli nad kolonią przez Francuzów po zakończeniu
wojny. Samuel de Champlain wraca nad rzekę św. Wawrzyńca jako królewski
namiestnik i francuski charakter Nowej Francji zostaje uratowany.
Na następne ponad sto lat tylko, ale to wystarczy.
Lata 1632-1635 to nareszcie dynamiczny rozwój francuskiej osady
nad brzegiem rzeki św. Wawrzyńca. Owocuje wieloletnia praca de Champlaina,
coraz wyraźniejsze stają się podwaliny gigantycznego francuskiego
imperium handlu futrami, które w przyszłych latach sięgnie przez
całe wnętrze kontynentu aż po Nowy Orlean nad wodami Zatoki Meksykańskiej.
Gdy w dzień Bożego Narodzenia 1635 roku w murach Quebeku umiera
stary Samuel de Champlain, chyba nie jest sobie w stanie wyobrazić
ogromu dzieła, jakiego dokonał w swym życiu.
|