Cavendish
Wyspa Księcia Edwarda

Wypada też zajrzeć do najmniejszej prowincji kraju, na Wyspę Księcia Edwarda, gdzie - jak twierdzi historyczna tradycja - proces politycznej organizacji Kanady rozpoczął się trzy lata wcześniej niż powstała suwerenna Kanada, 1-go września 1864 roku. Na spotkanie do stolicy prowincji, Charlottetown, przybyli wówczas na pokładzie luksusowego statku "Queen Victoria" przywódcy angielsko- i francuskojęzycznej Kanady, John A. MacDonald i George-Etienne Cartier, by spotkać się z przedstawicielami prowincji atlantyckich. Konferencja w Charlottetown skończyła się połowicznym sukcesem, niemniej annały dziejów Kanady tu umiejscawiają początek powstawania Federacji.

Tym razem zajrzyjmy jednak nie do stolicy prowincji, lecz do niewielkiej osady o 24 kilometry na północ od Charlottetown, do Cavendish - miejsca, które o wiele bardziej rozsławiło Kanadę w świecie, chociaż (co za paradoks!) ileż to czytelników i czytelniczek słyszało o domu na Zielonym Wzgórzu i o Ani, która w nim mieszkała, nie kojarząc sobie bohaterki i miejsca z nazwą Kanady.

Cavendish to właściwie maleńka osada na północnym brzegu Wyspy. Jak w całej prowincji, najważniejszą sprawą dla jej mieszkańców jest rolnictwo (termin tutaj niemal równoznaczny z uprawą ziemniaków) i oczywiście bliskość morza. Właśnie morze i jego potęga dostarczyły Lucy Maud Montgomery natchnienia do pisania. W 1883 roku, kiedy przyszła twórczyni postaci Ani z Zielonego Wzgórza miała zaledwie 8 lat, w rejonie Cavendish wszedł na mieliznę jeden z najsłynniejszych żaglowców zbudowanych w Kanadzie, kliper "Marco Polo". Osiem lat później 16-letnia Lucy opisała wydarzenia związane z tym wypadkiem w opowiadaniu "The Wreck of Marco Polo" i wysłała je do montrealskiej gazety. Tak rozpoczęła się literacka kariera może nie najwybitniejszej, ale na pewno najszerzej znanej pisarki kanadyjskiej.

Cavendish, co całkiem zrozumiałe, eksploatuje jak może biografię Lucy Maud Montgomery, a dom na Zielonym Wzgórzu to niemal miejsce kultu tak autorki, jak i stworzonej przez nią postaci. Swoiste muzeum pamięci rudowłosej dziewczynki, której tak naprawdę nigdy nie było. Polskim gościom odwiedzającym Cavendish wypada jeszcze tylko wyjaśnić, skąd w tytule książki wzięło się owo wzgórze, którego na niemal całkowicie płaskiej jak stół wyspie w istocie nie ma. Cóż, niech się tłumaczy autor przekładu, któremu pomalowany na zielono architektoniczny detal domu ("gable", czyli szczyt) pomylił się z elementem krajobrazu.

Cavendish to oczywiście osada żyjąca z Lucy Maud Montgomery i Ani, ale i drzwi do jednego z piękniejszych, chociaż łagodnych krajobrazowo parków narodowych Kanady - parku narodowego Prince Edward Island. Najmniejsza terytorialnie prowincja Kanady powstała dzięki trwającemu przez tysiąclecia osadzaniu się piasku i mułu nanoszonego tu przez fale Atlantyku wdzierające się w głąb zatoki św. Wawrzyńca. Osadzany piasek scalił się przez wieki w skałę piaskowca i utworzył wyspę, na której w 1937 roku władze kraju odgrodziły 18 kilometrów kwadratowych północnego wybrzeża, by ochronić oryginalne piękno zróżnicowanego krajobrazu piaszczystych wydm, czerwonych piaskowych klifów, a przede wszystkim - bodajże najpiękniejszych w Kanadzie plaż. Cavendish na zachodzie i Dalvay Beach na wschodzie ograniczają teren parku o naprawdę wyjątkowej urodzie.

Wyspa Księcia Edwarda nie ma właściwie żadnych większych zasobów wody słodkiej, brak tu tak charakterystycznych dla kanadyjskiego krajobrazu jezior, ale rejon Cavendish obfituje niemniej w liczne rzeczki i strumienie, stwarzające dostatecznie mokre środowisko dla wielu odmian kaczek, a wybrzeża morskie pełne są ptactwa preferującego środowisko słonowodne. Stanowiąca część parku przybrzeżna wyspa Rustico Island to istny raj dla ptactwa. Ornitolodzy twierdzą, że park Prince Edward Island to schronienie dla ponad dwustu gatunków dzikiego ptactwa wyspy.

Inne regiony ciągle jeszcze pełnej dzikiego krajobrazu Kanady to często królestwo większej i niekiedy naprawdę groźnej zwierzyny. Wokół Cavendish natknąć się można co najwyżej na rudego lisa, szopy, wiewiórki czy sympatyczne "chipmunks". Tak więc naczelną atrakcją Cavendish, obok rezydencji rudowłosej Ani, są wspaniałe plaże czystego (bo stale odnawianego przez fale morza) czerwonawego piasku i możliwość pływania w zaskakująco ciepłej morskiej wodzie. Chociaż tak niedaleko stąd (patrząc na mapę) do mroźnego w samej już nazwie Labradoru, woda w rejonie Cavendish jest cieplejsza niż w wielu miejscach położonych daleko na południe.

Mieszkańcy Wyspy Księcia Edwarda śmieją się, że obok uprawy ziemniaków, postać Ani z książek Lucy Maud Montgomery to najważniejsze źródło dochodu prowincji. Faktycznie, co roku do Cavendish i okolic przyjeżdża tu niemal dwa miliony gości. Chociaż park należy do najmniejszych w Kanadzie, a na całej wyspie tylko jej stolica, Charlottetown zasłużyła sobie na miano miasta w pełnym znaczeniu tego słowa, jakoś się wszyscy mieszczą i nikt specjalnie na tłok nie narzeka. Troska o turystów stała się zwyczajem dominującym w tej prowincjonalnie przyjaznej gościom okolicy.