W stuleciu od 1850 do 1950 roku ponad dwieście
takich parowców krążyło po wodach rzek i jezior Brytyjskiej
Kolumbii. Ekspozycja w Kaslo jest skromną pamiątką po tym
okresie zagospodarowywania nowego terytorium.
Dolina Kootenay, jak wiele regionów wnętrza Brytyjskiej Kolumbii,
zawdzięcza swój rozwój górnictwu, a przede wszystkim gorączce
złota na polach Klondike. Tysiące dążących w głąb prowincji
ludzi osiedlało się w mniejszych i większych osadach nad brzegami
stromo spadających górskich rzek, lub na skrawkach ziemi wykrojonej
z dziewiczej puszczy u brzegu polodowcowego, rynnowego jeziora.
Szlaki komunikacyjne "interioru" Brytyjskiej Kolumbii to drogi
wodne. Dopiero koniec XIX wieku to okres, gdy rywalem rzek
i jezior stała się kolej. Ale i główny potentat kolejowy,
spółka Canadian Pacific Railway, chętnie korzystał z transportu
wodnego, gdzie tylko było to możliwe. I to właśnie CPR w 1898
roku zamówiła w Toronto kolejny parowy tylnokołowiec, który
miano w częściach dostarczyć do miasteczka Nelson nad jeziorem
Kootenay, by tam statek złożyć i wodować.
W październiku 1898 roku s/s Moyie spłynęła na wodę i rozpoczęła
59 lat pracowitego życia na jeziorze Kootenay. Początkowo,
s/s Moyie była istotnym ogniwem łańcucha transportu kolejowego,
wożąc fracht miedzy dwoma końcówkami torów na szlaku Crow's
Nest Pass w Nelson i w Kootenay Landing (dziś już tylko miejsce
na mapie, opuszczone przez ostatnich mieszkańców po 1931 roku).
Gdy dwie końcówki torów połączono, s/s Moyie zaczęła pełnić
rolę jeziorowej taksówki na jeziorze Kootenay, krążąc między
niewielkimi osadami rozsianymi wzdłuż brzegów ponad stukilometrowej
długości jeziora.
Trudno dostępne górskie dolinki, w których ulokowały się
poszczególne osady, nawet jeszcze w latach 30-tych i 40-tych
nie były połączone siecią dróg, wiec dym z komina s/s Moyie
był dla mieszkańców tych osad sygnałem więzi z cywilizacja,
z zewnętrznym światem. A często także - jedynym ratunkiem
w sytuacjach kryzysowych.
S/s Moyie miała swoje trzynaście "przystanków" na brzegach
jeziora Kootenay, ale w nagłych przypadkach wystarczyło zapalić
na brzegu trzy flary, by przepływająca s/s Moyie zmieniła
kurs i - na przykład - zabrała chorego do lekarza. Skromny
parowiec i jego zawsze gotowa do elastycznej interpretacji
przepisów pracy załoga zyskały autentyczną sympatię mieszkańców
doliny Kootenay.
Gdy w 1957 roku statek zakończył swe pracowite życie na wodach
jeziora, rada wioski Kaslo postanowiła nie dopuścić do przekazania
historycznej pamiątki na złom. Władze prowincji ofiarowały
cześć pieniędzy, resztę zebrano w postaci darów od społeczności
doliny i tak powstało Towarzystwo Historyczne Kootenay Lake,
z pierwszorzędnym zadaniem uratowania statku. CPR odsprzedała
s/s Moyie za symbolicznego dolara, statek wyciągnięto na brzeg,
gdzie w swej nowej roli muzeum miał ilustrować dzieje osadnictwa
regionu. Wkrótce, nawet władze w Ottawie doceniły historyczne
znaczenie ekspozycji w Kaslo, i nadały jej oficjalna rangę
Narodowego Pomnika Historii.
Niestety, niewielki z pozoru (chociaż w okresie swej największej
pracowitości zabierał na pokład do 400 pasażerów) statek umieszczono
w drewnianym suchym doku niecałkiem fachowo i 760-tonowy kadłub,
pod wpływem siły ciążenia, w miarę upływu lat zaczął ulegać
odkształceniom, grożąc kompletnym zniszczeniem zabytku. W
latach 80-tych sytuacja stała się na tyle groźna, że Canadian
Park Service, po długich fachowych analizach, oceniła koszt
gruntownego remontu statku i przygotowania należytych warunków
jego ekspozycji na 350 tysięcy dolarów. Rząd federalny zaoferował
połowę - pod warunkiem, że drugie 50% zgromadzi społeczność
lokalna.
Skąd 860 mieszkańców Kaslo miało wziąć niemal 200 tysięcy
dolarów? A jednak udało się. W sierpniu 1988 roku na koncie
Towarzystwa Historycznego w Kaslo znalazło się ponad 182 tysiące
dolarów, dotacja federalna napłynęła, więc przystąpiono do
prac.
Nowe stalowe łoże dla statku w suchym doku zostało skonstruowane,
kadłub wzmocniono podporami, wymieniono zbutwiałe fragmenty
drewnianej obudowy pokładów. Wkrótce, gdy prace restauracyjne
dobiegną końca, s/s Moyie wyglądać będzie dokładnie tak, jak
wyglądała w 1929 roku, krążąc po jeziorze Kootenay, pchając
barki, wożąc owoce zebrane w tej wyjątkowo żyznej dolinie,
dostarczając towary i pocztę do odciętych - gdyby nie parowiec
- od świata osad nad jeziorem. Osad jak maleńkie Kaslo, gdzie
w głębi "interioru" Brytyjskiej Kolumbii mieszkańcy z sentymentem
i poświęceniem chronią coraz rzadsze materialne pamiątki tak
niedawnych, a tak szybko przemijających pionierskich czasów.
|