W normalnej sytuacji takie maleńkie wybrzuszenie
na powierzchni pokrytego mgłą morza miałoby znaczenie tylko
dla marynarzy. I to tłumaczy, dlaczego Kanada od 1832 roku
utrzymuje tu latarnię morską, prowadzącą statki kierujące
się do Saint John i innych portów zatoki Fundy. Ostatnio jednak
dwa inne fakty skupiły uwagę opinii publicznej na tej maleńkiej
morskiej skale. Chodzi o znaczenie, jakie wyspa ma jako miejsce
dla założenia gniazd dla morskiego ptactwa, oraz jej kwestionowany
status terytorialny.
Niezaprzeczalnie, granica kanadyjsko-amerykańska jest, jak
wspomniałem, najdłuższą nie umocnioną granicą międzypaństwową
na świecie. W tym jednak maleńkim miejscu porozumienie załamuje
się. Oba kraje przyznają się do zwierzchnictwa nad Machias
Seal Island. Różnica stanowisk nie wywoła prawdopodobnie poważniejszej
interwencji dyplomatycznej, ale rządy Kanady i Stanów Zjednoczonych
od czasu do czasu stanowczo ponawiają swe roszczenia do tej
wysepki. W takich przypadkach spór rodzi pewne zainteresowanie
środków masowego przekazu - w tym nawet tak znanego, poważnego
i wyważonego zwykle pisma jak "Wall Street Journal".
Najczęściej jednak uwagę ludzi ku wyspie przyciągają ptaki.
Przyczyna tego jest niezwykle prosta. Machias Seal Island
to jedno z niewielu miejsc na atlantyckim wybrzeżu kontynentu
amerykańskiego, gdzie entuzjaści obserwacji ptaków mogą bez
trudu wyśledzić najrzadsze i najciekawsze dla nich gatunki
atlantyckiego morskiego ptactwa o bardzo wyszukanych i często
nieprzetłumaczalnych nazwach. Są to wszystko ptaki wędrowne;
większość swego życia spędzają daleko w morzu, a na brzeg
(zwykle na skalne wysepki położone w pobliżu kontynentalnego
wybrzeża) mają zwyczaj zawitać jedynie raz w roku, w okresie
składania jaj między połową maja a końcem lipca.
Wyspa Machias Seal Island leży w akwenie bodajże najbardziej
na świecie obfitującym we wszelkiego rodzaju morska faunę
i florę. Pływy morskie, prądy, temperatura wody i bogactwo
innych czynników odżywczych sprawiają, że powstały tu warunki
szczególnie sprzyjające rozwojowi morskiego życia. Olbrzymie
ławice planktonu wirują w pobliskich wodach. Pod koniec okresu
letniego w południowej części zatoki Fundy zbierają się rzeczywiście
milionowe stada delikatnych morskich ptaków zwanych "northern
phalaropes". W wodach zatoki tłoczy się największe na
świecie stado wielorybów, by pożywić się i poszukać partnera
lub partnerki.
Jednocześnie, w rejonie tym trwa nieustanna aktywność człowieka.
Tankowce i drobnicowce przepływają tędy codziennie w drodze
do lub z rafinerii i nabrzeży Saint John. Kutry rybackie kręcą
się po akwenie odławiając kraby, śledzie i inne bogactwo morza
od przybrzeżnych zatoczek po Georges Bank. Rzeki Annapolis,
Petitcodiac, Saint John i St. Croix toczą do wód zatoki świeżą
słodką wodę wymieszaną z bogactwem mułu i materii organicznej.
Jak dotychczas, ten skomplikowany system ekologiczny ochronił
się przed zakłóceniami. Ale trzeba uważać.
Pierwsza latarnia morska na Machias Seal Island wybudowana
została przed 160 laty. Jeszcze do niedawna była to jedna
z niewielu już latarni obsługiwanych przez człowieka, a nie
skomputeryzowane automaty. Latarnicy pracowali na zmiany -
cztery tygodnie na służbie, cztery tygodnie urlopu. Przed
wymyśleniem helikopterów i szybkich łodzi, była to posada
na okrągły rok. W latach trzydziestych wyspa Machias Seal
Island była też wygodnym punktem przerzutowym dla... szmuglerów
alkoholu z kanadyjskiego Nowego Brunszwiku do amerykańskiego
stanu Maine.
Dzisiaj kapitan Barna Norton z Jonesport w stanie Maine
wozi swoją jednostką turystów, pragnących odwiedzić ptaki
gnieżdżące się na Machias Seal Island - przede wszystkim urocze
"puffins", czyli maskonury, należące do gatunku
alk. Kapitan Norton jest najpoważniejszym obrońcą amerykańskich
praw do wyspy; twierdzi nawet, że wyspa jest własnością jego
rodziny od 1865 roku. Ale stosunki między kanadyjskimi latarnikami
i służbą ochrony przyrody a kapitanem Nortonem układają się
poprawnie, chociaż Norton pracowicie studiuje wszystkie traktaty
i mapy od czasów amerykańskiej wojny o niepodległość, usiłując
znaleźć przekonujące dowody na poparcie swej tezy.
Czasem, wraz z przyjaciółmi przyjeżdża na wyspę, by wciągnąć
na maszt amerykańską flagę - co, zależnie od punktu widzenia,
można odczytać albo jako akt patriotyzmu, albo wyzwanie.
Oficjalnie sporu rozstrzygnąć się tymczasem nie da. Granica
między Nowym Brunszwikiem a stanem Maine nakreślona w 1925
roku kończy się na wodach cieśniny Grand Manan ponad sześć
mil morskich od Machias Seal Island. Decyzja graniczna Trybunału
Sprawiedliwości w Hadze z 1984 roku też nie dociera w rejon
wyspy. Na szczęście, nic o tym nie wiedzą maskonury. |